Poseł Girzyński Zbigniew pisze na swym błogosławionym blogu: "Wracał sobie z wakacji z rodziną i ponieważ przejechał zjazd na autostradzie cofnął kawałek samochodem. Niestety miał pecha bo dopadła go niemiecka drogówka. Wyjął paszport dyplomatyczny, który przysługuje mu jako posłowi do Parlamentu Europejskiego i dzięki temu uniknął mandatu. Wściekły niemiecki policjant nie mogąc przeżyć, że jakiś Polak nie zapłacił mandatu nie mogąc nic mu zrobić „wrzucił” informację do mediów żeby przynajmniej w ten sposób dopiec Polakowi. I… udało mu się". O kim mowa? Zdziwicie się. O europośle Nitrasie Sławomirze.
Ale nie to jest w tej notce najważniejsze. Sedno sprawy tkwi w owym okrutnym Niemcu, który nie umiejąc zahamować swej frustracji, nikczemnie ogłosił światu tę wieść powalającą: Polaczek Nitras jeździ nieprzepisowo i proszony o przedstawienie dokumentów, wypiera się mandatem europosła. Doprawdy, pieśni zaczniemy niedługo układać o tym, jak to nasi zachodni sąsiedzi gnębią nas, wielkich potomków Piastów i Jagiellonów. A to w samolotach Lufthansy, a to na ich przepastnych autostradach... I zawsze znajduje się kilku takich Girzyńskich, co wieść, że "Niemcy nas biją" puszczą w ściekowe rury internetu.
Prawda leży po obu stronach. A jest to prawda okrutna. I Girzyński, i Nitras wykazali się stuprocentowym polactwem, maluczkością, na jaką stać tylko lud zamieszkujący tereny nad rzeką Wisłą. Na biednego, zagubionego w plątaninie szos Nitrasa Niemiec nastaje jak zbój. Moim zdaniem, panie Girzyński, sprawa ma drugie dno. Ów straszny Niemiec, co to porządnym Nitrasom nie daje spokojnie jeździć pod prąd, pragnie w ten sposób odegrać się za powstanie warszawskie, którego rocznicę właśnie obchodzimy. Powszechnie wiadomo, że w 1944 Polacy nieźle Szwabom dokopali, tyle że później mieli pecha. A teraz jeden z drugim zatrzymują WPWPLSP* Nitrasa, żeby dać mu prztyczka w nos, za sierpień '44, za powstanie, za Berlin, za pocztę gdańską, a masz! "Polak to Polak" - pisze Girzyński. - "Naszych trzeba bronić". Wiadomo, Szwab to Szwab, Szwaba trzeba gonić.
No i goni WPWPLSP Girzyński Niemca po polach internetu, a co, należy mu się za to, jak kolegę Nitrasa potraktował. Straszny ten naród cesarski. Żyć Polakom nie dają, pracować europosłom polskim też nie. Mszczą się, panie, jeszcze za ten Grunwald przeklęty.
Ufff, wykładnia prawa by Girzynski to rzecz wielce karkołomna. Ale jeszcze nie tak bardzo, jak podróż Nitrasa pod prąd.
*WPWPLSP - skrót: Wielki Potomek W Prostej Linii Szczepu Piastowego.



Gdyby tal było, bylibyśmy niewolnikami prawa, i tych którzy je tworzą!
Prawo jest narzędziem sprawiedliwości. Tylko tyle i aż tyle.
Nie głosowałem na PO i nie lubię Nitrasa ale poza granicami powinniśmy się wspierać. Tym bardziej, że z tego artykułu nie wynika jak to zdarzenie naprawdę wyglądało. A może Nitras zasłużył jedynie na pouczenie, a to niemiecki policjant wykazał się nadgorliwością i chamstwem!